wtorek, 25 listopada 2014

Cholesterol - czym tak właściwie jest i jak możesz pozbyć się tego złego ?

Cholesterol jest to woskowata substancja znajdująca się we wszystkich częściach organizmu człowieka - niezbędna do jego normalnego funkcjonowania. Obecna jest w ścianach błon komórkowych. Pełni istotną rolę w produkcji wielu hormonów, witaminy D, kwasów żółciowych oraz w procesie trawienia tłuszczów.
Twój organizm potrzebuje tak naprawdę niewielkiej ilości cholesterolu (im mniejszy jest jego poziom - tym lepiej dla Twojego zdrowia), wtedy właśnie może prawidłowo pełnić wszystkie swoje funkcje.
Nie musisz czerpać go z pożywienia. Wątroba produkuje go w wystarczającej ilości, każdego dnia wytwarzając 800-1000 mg.
Wytwarzany jest tylko i wyłącznie w wątrobie, dlatego w pożywieniu znajduje się tylko w produktach pochodzenia zwierzęcego.
Należy zaznaczyć, że fitosterole, czyli sterole roślinne znajdujące się w niewielkich ilościach w roślinach, mają podobną budowę do cholesterolu, jednak mimo to - albo dzięki temu ich działanie jest lecznicze. Pomagają bowiem blokować jego przyswajanie w organizmie.


Co powoduje wzrost poziomu złego cholesterolu ?
Unikaj tłuszczy "trans" oraz tłuszczy nasyconych. Są bardzo niezdrowe i niekorzystnie wpływają na Twój organizm. Zwiększają ryzyko wystąpienia chorób przewlekłych, m.in choroby wieńcowej, niektórych typów raka, chorób nerek, cukrzycy typu 2 i kamicy żółciowej. Jeśli mamy wybrać, które z tych dwóch tłuszczy są bardziej niezdrowe z pewnością będą to tłuszcze trans. Są kilkukrotnie bardziej szkodliwe niż nasycone, nawet do 4-5 razy. Przyczyniają się do powstania wielu chorób, w tym podnoszą ryzyko wystąpienia chorób serca. Zakłócają pracę wątroby, hamują właściwe trawienie kwasów tłuszczowych i zwiększają insulinoodporność. Znajdują się w produktach przetworzonych i smażonych na głębokim tłuszczu.

Jeżeli stężenie naszego cholesterolu jest zbyt wysokie, czyli w krwiobiegu jest jego nadmiar prowadzi to do rozwoju wielu chorób układu krążenia.
Najczęstszą chorobą, której powodem jest wysoki cholesterol jest miażdżyca - podczas tej choroby tłuszcz i cholesterol odkładają się w tętnicach, co powoduje pojawienie się objawów takich jak np. duża zadyszka po wyjściu po schodach - czyli bardzo słaba kondycja, problemy z oddychaniem, bóle mięśni(szczególnie łydek po krótkim spacerze), problemy z pamięcią.
Nie możesz bagatelizować sygnałów ostrzegawczych, które wysyła Ci Twój organizm. Wyprzedź chorobę!

                                                                        

Jak możesz uratować swój organizm ?
Zamiast jeść przetworzone i smażone jw. opisane produkty, zacznij się zdrowo odżywiać. Jedz różnorodne pełnowartościowe pokarmy roślinne, orzechy - naturalne dla Twojego organizmu. W ten sposób zminimalizujesz wystąpienie chorób przewlekłych. Wybieraj pokarmy bogate w tłuszcze jedno- i wielonienasycone, które mają pozytywny wpływ na funkcjonowanie organizmu, co więcej mogą zmniejszyć ciśnienie Twojej krwi oraz zwiększą jej przepływ.
Zorientuj się gdzie można zrobić dobre zakupy i pozyskać zdrową żywność. Dzisiaj znajdziesz ją na półkach w sklepie, jeśli potrafisz już rozróżniać to co dobre. Jeśli nie z pewnością pomogą Ci w tym strony i sklepy internetowe typu  www.naturalny.pl

Tam znajdziesz wszelkie naturalne produkty zawierające zdrowe tłuszcze (wszelkie orzechy : migdały, orzechy włoskie, nerkowce, orzechy brazylijskie, pestki, nasiona). Kupując na tej stronie nie musisz się bać o to czy aby na pewno nie wybierasz śmieciowego, przetworzonego jedzenia. Tam nie znajdziesz niczego co mogłoby Ci zaszkodzić.

"Zdrowie nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz". - Nie psuj swojego zdrowia, i unikaj produktów, które Ci szkodzą. Zainwestuj w naturę!


Ewa Szpila :)

Źródło : " Dieta Roślinna na co dzień" Julieanna Hever



czwartek, 30 maja 2013

Krowa (Mleko: część I)

A teraz skoro dzisiaj dzień wolny,  poświęćcie chwilkę czasu, żeby pomyśleć i zastanowić się trochę nad tym co napiszę.  Nie zniechęcajcie się tematem, po prostu uświadomcie się - na pewno nie wyjdziecie na tym źle... jeżeli już to dobrze.

Chciałam poruszyć temat mleka i co za tym idzie nabiału i krów - mlecznych maszyn, za które się je przyjmuje i tak się je też traktuje.
 Mój punkt widzenia i to jak zapatruję się na mleko i inne produkty pochodzenia mlecznego. Jeśli ktoś przeczyta - bardzo dziękuję.
Zacznijmy od samego pojęcia "krowa" - zawsze to słowo kojarzyło się nam negatywnie, jeśli chcieliśmy komuś dogryźć, urazić lub powiedzieć, że jest gruby nazywaliśmy go krową.
To słowo stało się obraźliwe. A jak powinno być? i dlaczego do diaska tak nie jest !?
KROWA (dla mnie) jest CUDOWNA. Nie chodzi o to, że daje mi mleko jako pożywienie... NIE, bo krowy nie istnieją po to. Tak samo jak każde inne zwierze mają prawo żyć, mają prawo czuć, kochać i cieszyć się życiem. Śmieszy Was to co piszę ? A jak z innymi pupilami pieskami i kotkami ? Nie powiecie mi chyba, że one nie mają uczuć, że się nie cieszą, że nie czują. Każde zwierzę ma uczucia. Potrafi się nawet obrazić i strzelić focha, potrafi merdać ogonem i skakać z radości na widok kogoś/czegoś co je cieszy. Krowy, świnie, psy, koty, króliki, chomiki, norki, lisy, wiewiórki, sarenki, lisy itd.... można by wymieniać bez końca - WSZYSTKO JEDNO - nie ma różnicy, one wszystkie tak jak i my ludzie są MIESZKAŃCAMI ZIEMI.
Mają prawo.

 
  Wychowałam się na wsi. W czasach, kiedy ludzie bardziej niż teraz zajmowali się gospodarką i uprawami rolnymi. Dziadek miał stajnie, w której pomieszkiwała  krowa, świnia, kury, króliki. Pamiętam, że nie były one dość dobrze traktowane. Mimo mojej wielkiej miłości do dziadka, zawsze bolało mnie to, kiedy zabijał kury, świnie i króliki głośno piszczące, czułam do niego nienawiść, bo to był tak okropny hałas, nie potrafiłam go znieść i zawsze przerażona daleko uciekałam, byle go nie słyszeć. Babcia zajmowała się dojeniem krowy. Ubierała huste na głowę i o 19 zawsze szła z wielkim wiadrem do stajni. Na ogół bardzo dobra kobieta, ale jeśli chodzi o podejście do naszej mućki, była nie boje się tak jej nazwać - okropna i bezuczuciowa. Biła ją, ponieważ tamta nie zawsze chciała podzielić się swoim mlekiem, bolały ją wymiona i jeśli babcia za mocno pociągła, dostawała kopa. To zdenerwowanie babci kiedy wracała kopnięta przez krowę. Zawsze oddawała krowie długim patykiem lub czymkolwiek, i to było najgorsze. Ile czasami musiała walczyć z krową zanim wróciła z pełnym wiadrem.
Często wchodziłam do stajni i stałam przy krowie mówiąc do niej. Prowadziłam monologi z myślą, że ona rozumie co do niej mówię. Zanim mnie poznała i polubiła (a widziałam to w jej oczach) musiałam złożyć jej przynajmniej kilka wizyt. Na początku odbierała mnie jak wroga, nic dziwnego w końcu czuła urazę do babci, do dziadka, tak i do każdego innego człowieka który udaje miłego, a później sprawia ból i bije, bo nie ma odpowiedniego szacunku. Myślałam patrząc na nią "czy naprawdę musi znosić tyle bólu ? dlaczego ?"
 Wtedy piłam mleko nie byłam świadoma. Byłam za młoda i nikt nigdy nie pokazał mi prawdy. 8 miesięcy temu do tego doszłam....
 I to nie jest tak, że mleko pochodzi albo ze sklepu albo od szczęśliwej krowy. Myślałam nad tym ostatnio. Coś takiego nie istnieje. Mleko od szczęśliwej krowy ? jajka od szczęśliwych kur? NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO.

"Krowy są inteligentnymi, przyjacielskimi i wrażliwymi zwierzętami. Po przez różne pozycje ciała i dźwięki wyrażają szereg emocji : zadowolenie, złość, zainteresowanie, cierpienie, rozpacz. Potrafią okazywać troskę o swoją rodzinę, jeśli zostaną zranione, bądź ktoś z ich rodziny - są pamiętliwe. Krowy BARDZO PRZEŻYWAJĄ ROZŁĄKĘ od swojej rodziny i towarzyszy. Szczególna jest WIEŹ MATKI I CIELĘCIA. Zaobserwowano, że gdy pewien cielak został odebrany matce, przez 6 TYGODNI WRACAŁA CIĄGLE DO MIEJSCA, gdzie ostatni raz widziała swoje dziecko. Ciągle wpatrywała się w to miejsce, jeśli nie mogła być tam obecna fizycznie. UPARCZYWIE MUCZĄC STARAŁA SIĘ PRZYWOŁAĆ JE DO SIEBIE."

KROWY - matki karmiące.
"Krowy PODOBNIE JAK INNE SSAKI (my kobiety, ludzie, również się do tej grupy zaliczamy) MUSZĄ zajść w ciąże aby mieć laktację. Mleko jest wydzieliną gruczołową przeznaczoną dla nowo narodzonego niemowlęcia. Cielaki traktuje się jako PRODUKT UBOCZNY w produkcji mleka i zabija się je w rzeźni na cielęcinę. Krowa natomiast jest wykorzystywana jako maszyna do mleka, podłącza się do jej wymion maszyny ściągające mleko....
Krowy mleczne są rezultatem selekcji genetycznej, której celem jest uzyskanie jak największych ilości mleka o dużej zawartości tłuszczu . Krowy takie mają duże objętości mleka, na co wpłynęła selektywna hodowla i karmienie krów. WMUSZA SIĘ im nadmierne ilości paszy zawierającej dużo białka. Jest to przyczyną chorób i jakości mleka. Krowy są stymulowane do wytwarzania dużych ilości mleka, przekraczających potrzeby cieląt. Okres laktacji jest SZTUCZNIE PRZEDŁUŻANY. Taka eksploatacja wyczerpuje je i co trzecia krowa choruje zwykle na gruźlicę. Średni wiek krowy powinien wynosić do 25 lat, obecnie krowa żyje zaledwie 3/4 lata !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Krowa może mieć nadmiar mleka w porównaniu do potrzeb cielaka i TEN nadmiar NIE POWINIEN być zabierany. Im więcej uciska się wymiona tym gruczoły są bardziej pobudzane do wytwarzania mleka. Gdy zaprzestanie się dojenia zwierząt, to samice zmniejszają ilość wytwarzanego mleka do objętości, która jest potrzebna dla cielaka.
Nienaturalna stymulacja krowich wymion powoduje, że w intensywnych hodowlach, powstaje biały płyn, którego wartość odżywcza jest niewielka. Do tego dochodzą również antybiotyki, hormony, które podaje się krowom."

MLEKO - białe kłamstwa !
" Podobnie jak 4500 gatunków ssaków, ludzie karmią swoje dzieci mlekiem. Jednak w odróżnieniu do pozostałych 4499 gatunków, spożywamy mleko długo po odstawieniu od piersi - i to nawet NIE MLEKO MATKI, ale mleko od krowy. Pokarm odpowiedni dla cielęcia, ale JUŻ NIE DLA LUDZKIEGO DZIECKA, którego potrzeby są zgoła inne.
Pomimo tego mleko zachwala się jako cudowny i niezbędny dla zdrowia pokarm. Dziwne, zważywszy, że Amerykanie piją je litrami i mają jedne z najgorszych statystyk zdrowotnych w krajach rozwiniętych. Natomiast Japończycy, którzy praktycznie nie spożywają mleka są jednym z najzdrowszych, najbardziej długowiecznych narodów.
JAK BARDZO WIĘC SZKODZĄ CI SER, MLEKO, MASŁO, JOGURTY, LODY, CZEKOLADA MLECZNA ??????????? PRAWDOPODOBNIE BARDZIEJ NIŻ MYŚLISZ"

Ja mleka nie kojarzę z byciem zdrową, z aminokwasami i mocnymi kościami... WIEM,  że mleko niesie za sobą wiele cierpienia dla krów, dlatego pomyślcie co tak naprawdę pijecie......

Więcej w tym temacie, już w następnym poście... Obalimy wszystkie mity związane z mlekiem.



Napiszcie jak Wy się zapatrujecie ? Co sądzicie na ten temat ? Zgadzacie się ?
Ewa

niedziela, 19 maja 2013

Tak chce i tak młodo będę wyglądać za 50 lat!


Nie mogę się powstrzymać, muszę pokazać Wam wspaniałą kobietę, która jest dla mnie inspiracją.
Oglądnijcie koniecznie. NIESAMOWITE !! :)
Co myślicie na temat zdrowej diety ?
Czy tak samo jak ja i Mimi uważacie, że sukcesem na wypędzenie wszelkich doskwierających w XXI wieku ludziom chorób jest zdrowa dieta, w której konieczne jest wyeliminowanie produktów przetworzonych i pochodzenia zwierzęcego? Ja jestem tego pewna! na więcej niż 100%.
A wiecie dlaczego ??
Napiszę krótko : odkąd jestem weganką zauważyłam niesamowite zmiany w samopoczuciu, nie choruję, myślę pozytywnie, moja fizjologia jest fantastyczna, co tu dużo mówić :) Naprawdę czuję się świetnie. Jeżeli ktoś zapyta mnie o białko i o witaminy, nie przeczę - z pewnością czegoś mi brakuje, ale to co sobie dostarczam jedząc tak jak jem teraz w zupełności mi wystarcza. Samopoczucie mówi samo za siebie. Bardzo się cieszę, że moja kuchnia nie ogranicza się do robienia kotletów schabowych, sałatki gyros, zapiekanek, pizz, hamburgerów - jeżeli już stawiam na produkty roślinne, z których można tak wiele smacznych potraw zrobić, że gały wychodzą na wierzch. Mi nie raz wyszły :)  Nie wiem czy cieszyć się czy płakać, że stojąc w kolejce w spożywczym jestem jedyną, spośród 10 ciągnących się ludzi, trzymającą w ręce, w upalne popołudnie, gruszkę i kiwi, kiedy oni wolą wybrać lody, chipsy, batoniki, ciasteczka itp. Naprawdę chciałabym, żeby ludzie zrozumieli, że to co jedzą jest ważne, przekłada się na ich zdrowie, niekoniecznie teraz, ale później. Najlepiej jest zapobiegać chorobom, a nie leczyć, kiedy już taka się pojawi.
Niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem !!
Marzą mi się wielkie pola uprawne ze zdrową żywnością, zamiast tych wszystkich fabryk i niepotrzebnych przemysłowych gmachów. Ale czy to się zmieni ? Czy ktoś zrozumie ? Czy ktoś chce się w ogóle uświadomić i mieć wpływ na swoje życie i zdrowie ? Tego nie wiem, ale bardzo bym chciała, żeby więcej ludzi ROZUMIAŁO I DOBRZE DLA SIEBIE WYBIERAŁO.

Pozdrawiam
Zapalona weganka Ewa :)

sobota, 18 maja 2013

Co z postanowieniem ???

Kochani !
Mając dosłownie 20 minut czasu, postanowiłam napisać cokolwiek, bo przecież dałam sobie postanowienie - i to nie małe! Mogę powiedzieć tylko tyle, że nie jest ciężko bo uwielbiam zdrowo jeść i ćwiczyć, ale przychodzi taka chwila słabości (u mnie spowodowana jest zmęczeniem)... no i zjadłam chałwę, sezamki i wydaje mi się przesadziłam z kalorycznymi orzechami i waflami ryżowymi, które potrafię zjeść całe opakowanie na raz... Jedyny wolny wieczór, bo ostatnio od rana do właściwie nocy pracowałam, i poddałam się = przejadłam się, na niekorzyść dla samej siebie. Miałam 5/6 godzin snu około 5 dni w tygodniu, na własne życzenie, no ale mam swój cel, dlatego wolę się nie obijać. Codziennie ćwiczę i to nie lekko. Miałam zamieszczać zdjęcia z progresu, teraz widzę, że na ten czas jest to beznadziejny pomysł, bo nie mam czasu ani na robienie ich, ani na publikację :( chciałabym bardziej skupić się na blogu i na motywowaniu, no w końcu marzy mi się zostać WEGE inspiracją, ale muszę poczekać. Są teraz w moim i Karoli życiu ważniejsze sprawy. Pochwalimy się niebawem.
Co do zdjęć... może uda mi się niedługo wyhaczyć nowy telefon z lepszym aparatem i większą pamięcią (bo to co mam nie sprawdza się w ogóle do niczego innego jak tylko dzwonienia i pisania smsów, więc będę robić zdjęcia jak myślę moich już dość widocznych efektów i wstawiać od razu tutaj albo na naszą stronę na FACEBOOKU.
Obiecuję z ręką na sercu, że jak tylko minie majowe szaleństwo będzie nas tu więcej. Marzy mi się rozbudowanie bloga bardziej. Tyle się dzieje i tyle się zmienia. Fajnie byłoby się z Wami tym podzielić bardziej szczegółowo. Karolę pochłania praca zaliczeniowa na studia, mnie praca, treningi, zajęcia fitness i PRZEPROWADZKA. Ale tym pochwalę się jeśli dojdzie do skutku i będę pisać już z nowego własnego pokoju z o wiele lepszej dla mnie wrocławskiej lokalizacji :)) 

Myślicie, że przez jedną chałwę i sezamki moje postanowienie legło w gruzach?? Nie wiem, czy robiąc sobie postanowienia nie czuję na sobie większej presji, dlatego łatwiej ulegam... od życia też mi się coś należy, ale znowu...CHCE ŻYĆ ZDROWO, więc nie zamierzam zaprzeczać sobie i swojej wegańskiej idei, którą pragnę promować mimo wszystko! Albo robimy coś na 100% albo w ogóle się za to nie bierzmy. Niech od dziś przyświeca mi ta myśl codziennie.
Dzisiaj rano o 8.00 skoro miałam dzień wolny od pracy (powiedzmy) wyruszyłam na jogging :D wiecie co... KOCHAM PIĘKNY WROCŁAW bez względu na porę dnia i pogodę  <3

A co u Was ? motywacja jest ? treningi są ? zdrowa dieta ? Mam nadzieję, że tak. Ja trwam i będę trwać do końca świata :)

Mam ochotę krzyczeć :  JESTEM DUMNA Z TEGO KIM JESTEM !!

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Nie mysl o porazce, tylko o sukcesie

Nie myśl o porażce tylko o sukcesie...

Moim zdaniem każdy powinien wmawiać sobie to do głowy. To powiedzenie świetnie przekłada się na zwiększenie motywacji, kiedy zanikają nasze chęci. Nieodłącznym czynnikiem, który pozwala nam myśleć o sukcesie jest wiara w siebie. Od tego jak bardzo wierzymy we własne możliwości zależy czy uda nam się coś zrobić czy też nie.
Negatywne myślenie zawsze jest negatywne w skutkach a pozytywne zwykle daje nam satysfakcję. Przekładam to zawsze na chęci do treningu.
 Pamiętacie posty, w których pisałam jak negatywnie wpłynęło na mnie rozpoczęcie pracy ? Wracałam zmęczona, przestałam systematycznie ćwiczyć, zaczęłam miec mnóstwo zachcianek, przez co dużo niezdrowych rzeczy wkradło się do mojego codziennego jadłospisu. Po powrocie z pracy zawsze miałam ochotę zjeść coś i pójść spać. Myślałam tylko o zmęczeniu, który często myliłam z głodem, dlatego późno jadłam kolację żeby uśmiezyć zmęczenie i potencjonalny głód. W rezultacie to nie pomagało, a wręcz przeciwnie z dnia na dzień czułam się coraz gorzej i praca stała się dla mnie przymusem. Minęło już wystarczajco dużo czasu, żeby to zachowanie weszło w nawyk, jak wszystko co robimy systematycznie. Zmieniłam się nie do poznania dla samej siebie najbardziej. Nie potrafiłam dojść ze sobą i własnymi myślami do ładu, choć nieustannie próbowałam - właściwie wciaż zwlekałam i wmawiałam sobie, że jeszcze nie ma tragedii albo, że nie potrafię nic z tym zrobić. Planowałam pójść pobiegać, ale na tym się kończyło..no bo jak na zmęczeniu ? Nieudany bieg albo kontuzja = jeszcze gorsze samopoczucie i mniej sił następnego dnia w pracy. Zaczęłam kojarzyć jogging z porażką. Przekładałam go wciąż do momentu, kiedy poczuję się lepiej.
Do myślenia dał mi wykład Briana Tracy, który zadziałał na mnie jak mocny kopniak. Z jego ust padły słowa : NIE MYŚL O PORAŻCE TYLKO O SUKCESIE I PROGRESIE JAKI PRZYNIESIE CI DANA CZYNNOŚĆ. Kazał pomysłeć mi o swoim celu, o tym czego w życiu chciałabym najbardziej. Wtedy nie myśląc długo pomyślałam CHCE : być instruktorem fitness, czuć się dobrze we własnym ciele i dawać ludziom inspirację oraz pokazywać, że wszystko jest możliwe, a granice są tylko w nas.
Bieganie i trening nawet o 23 po pracy skojarzyłam z pozytywnym odpoczynkiem i relaksem dla umysłu. Jeśli umysł będzie wypoczęty, ciało będzie musiało się dostosować. Umysł i ciało doskonale ze sobą współpracują - jedno warunkuje drugie. To sprawdziłam na własnej skórze. Dodatkowo znalazłam sobie jakiś czynnik, który pobudzi moje chęci do działania. Takim czynnikiem stała się myśl o przeprowadzce, która miała nastąpić lada moment. Moje nowe przekonania miały ogromny wpływ na mój umysł - niewiarygodne. Wracając o 23 z pracy ćwiczyłam nawet do 1/2 w nocy(bo nie byłam w stanie inaczej rozplanować dnia). Dałam sobie wybór albo zapychanie się kanapkami na noc albo trening? (co przyniesie mi lepsze korzyści?). Kiedyś nawet pobiłam swój rekord bo położyłam się spać o 4 nad ranem, za oknem robił się świt, a ja pełna satysfakcji, nie zbyt zmęczona, za to zadowolona i uśmiechnięta po treningu położyłam się spać. Po wieczorno-nocnych treningach następnego dnia rano zawsze wstawałam z nową energią i chęciami do pracy. Dodam, że postanowiłam nie sugerować się godziną 23, która wywoływała u mnie presję położenia się spać, dlatego nawet przesunęłam wskazówki zegara 2/3 godziny do tyłu (śmiech).
 Moja zmiana punktu widzenia zaczęła przekładać się w pracy. Cieszyła mnie możliwość pomocy innym i byłam w stanie robić z uśmiechem nawet najgorzej postrzeganą czynność, którą robi się jakby za kare ale z konieczności (w tym przypadku było to obranie całego worka czerwonej cebuli, która nieźle dawała po oczach albo wyniesienie 5 worków śmieci pod koniec każdego dnia do zimnych lochów galerii :D)
 "Awansowałam" właściwie z miesiąca na miesiąc. Zmiany, jeśli korzystne i nie zagrażające naszemu życiu, zawsze wychodzą na dobre!
Właściwie wszystko co dobre i złe siedzi w nas. My decydujemy czy wszelkie zło wyrzucimy z głowy, zamieniając je na pozytywne i kolorowe. Nie powinniśmy się niczego bać, dawać sobie szanse, próbować, starać się i zawsze myśleć pozytywnie.
To może na koniec dnia jakiś trening ?? Ja już jestem po ! :)

zgodnie z zasadą :
 

TRENING NIE ZROBIONY -
- DZIEŃ NIE ZALICZONY :)


Chcąc Was zmotywować i pomóc zmienić myślenie od którego wszystko zależy :)  
Pozdrawiam

Żywność light

Chciałabym poruszyć dzisiaj temat żywności "light". Czy warto kupować takie produkty i co kryje się w środku. Nie ukrywam, że sama kiedyś rzucałam się na takie produkty notorycznie, a bo mniej kalorii, cukrów i tłuszczy. Szperając w sieci trafiłam na odcinek programu "Wiem co jem" prowadzonego przez Katarzynę Bosacką., w którym zawarte jest wszystko o czym chciałam napisać.

 Prowadząca trochę mnie drażni, ale odcinek bardzo polecam. Można dowiedzieć się co tak naprawdę zawierają takie produkty, jak zastępowany jest cukier oraz co wybierać podczas zakupów w markecie. Odcinek trwa 22 minuty. Nawet nie poczujecie jak szybko zleci ;)